15 lutego 2008

Po śmierci...

Chwila mija, może nie
na sercu mojego dnie,
zrodziło się dziwne uczucie,
najczarniejsze z czarnych przeczucie...

Po śmierci nic nie ma,
religia to ściema...
Rodzisz się film się zaczyna,
umierasz koniec i nic ni ma.
Filmu koniec bez kontynuacji,
koniec filmu bez wariacji,
bo tam zamiast heppy endu,
życie wyprowadza Ciebie z błędu:
ciemność tylko, tylko ciemność...

Ze strony Boga to bezczelność;
czemu wszystko na co liczyć możemy,
co pewne i wiemy, że tego nie zmieninmy,
to pewność, że kiedyś nas nie będzie
ani tu, ani wszędzie...?

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Nikt z nas nie wie co jest po śmierci...
Możemy tylko w coś wierzyć, ale pewności co do tego i tak nie będziemy nigdy mieć.
"ciemność tylko, tylko ciemność..." - przytocze Ci tytuł mojego bloga - "Wieczność istnieje w Mroku..." - i chyba już wszystko jasne :)
A tak poza tym, to jednak warto wierzyć, że coś tam po śmierci jeszcze jest.
Bo bez wiary jakiejkolwiek się znacznie trudniej żyje... :)