7 marca 2008

Optima pesymisty

Czytam książkę, słucham wierszy,
oglądam film po raz pierwszy
i mimo zakończenia dobrego,
dla mnie zawsze stanie się coś złego...

Miłość przeminie z czasem...
Dziewkę zgwałcą gdzieś pod lasem...
Ten odejdzie, a ten zginie,
ten jej numer niezły wywinie...

I mimo, że się wszystko dobrze kończy...
Mimo, że film happy endem się zakończy...
Ciąg ma dalszy - w mojej głowie,
dalszy ciąg sobie opowiem...

Ta zginie w wypadku...
Ten nie odziedziczy nic po dziadku...
Miłość w bójki się przemieni...
Dom w ruinę się zamieni...

Nie potrafię! Nie dam rady!
Szukać dziury bez przesady
w opowieści, zdjęciu i kinie...
Upoiwszy myśli jak w winie,

w swych marzeniach, szybkich gestach,
nie potrafię myśleć przestać...
Komedia to dramatu początek;
śmierć, cierpienie to jest wątek,

który mnie zajmuję...
Ja po prostu go czuje!
Narodziny to udręka
z bachorem na rękach...

Ślub to stęp to kłótni...
Ludzie dobrzy są butni...
Ludzie źli kryją jakąś tajemnicę,
będąc lepsi niż gromnicę

noszący na mszy każdej...
Nikt nie cierpi z przyczyny ważnej,
każdy z błahego powodu...
Żądają później rozwodu...

Wszytko się u mnie sprowadza,
gdy wszystko wszystkim zawadza:
do cierpienia i śmierci dobrych,
złych, głupich, mądrych...

To nie moja przecież wina,
że gdy idę już do kina
dalszy ciąg ma w mojej głowie;
optima pesymisty - tylko to powiem...

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

No i dziwić się, że ja lubie najbardziej filmy psychologiczne i dramaty. No i horrory ^^
W końcu wszystkie się raczej źle kończą xD
Ale dobre komedie też lubie :D