9 lutego 2008

Recepta na nieznośnego pacjenta...

Kiedy coś Ci doskwiera,
ciągle poniża,
gdzieś ma twe uczucia
to właśnie dla Ciebie jest ta recepta...

Bierzemy miłość własną,
trochę honoru przodków,
trochę złości na pasożyta
i mówimy dość temu...

Bierzemy szczyptę sarkazmu,
garść złych wspomnień,
zawiedzonych nadziei
i delikwent już na schodach...

Bierzemy urażoną dumę,
poniżane uczucia,
spoglądamy w oczy
i mówimy: SIO!

Nie dajmy się poniżać,
wykorzystywać,
nie dajmy nazywać siebie
przyjacielem
osobie,
która przychodzi tylko
w potrzebie...
Nie dajmy wykorzystywać
uczuć,
nerwów,
bezinteresowności,
by kiedyś nie móc
spojrzeć w twarz
z obrzydzeniem
na innego człowieka...

(dedykacja: dla Ani...)

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Heh... Dziękuję ;*
Wzruszyłam się aż ... :)
To już druga dedykacja ;*

I choć wcale nie jest łatwo to świętą prawdę ten wiersz niesie...
Szkoda, że nie umiem jej do końca wykorzystać ...
Może kiedyś się uda skorzystać z tej recepty ...
Oby.