Nie jesteś sam,
ciągle w twych snach
pojawia się otucha,
że nawet Kostucha
nie wyrwie Cię z szpon zła
świata, w której gra
jest imieniem drugim.
Ciemności sługi
zaprowadzą przed oblicze
oświetlane przez światła znicze
nadziei niepokonanej...
A sama będąc przyłapanej
na łzie i chwili cierpienia,
zaznając chwili zwątpienia,
w to co kroi przed nami świat:
czy tej gry jest wart?
Wart smutków i waśni,
miłości jak z baśni,
rozpaczy i cierpienia,
w ludzi nie zwątpienia;
w życia tajemnice zakryte
przed światem, przykryte
całunem niezrozumienia?
Czy wart jest istnienia...?
Wart dla miłości i przyjaciół
co uparcie jak ten muł,
co uparcie będzie truł,
że w wozie nie ma kół ^^
27 kwietnia 2008
2 kwietnia 2008
Historia...
Do historii, do lamusa
powinnam wpisać tę historię,
lecz nie mogę...
Dziś karzesz mi patrzeć
na idiotów rożnych maści,
mówić im dzień dobry,
do widzenia...
Ja nie mogę...
Karzesz zachowywać się tak
jak trzeba i nam każą,
z uśmiechem na twarzy
i uprzejmościom w głosie...
Lecz nie mogę...
Nie mogę
Suce
powiedzieć
witam
gdy w łyżce
wody ja bym utopiła...
Nie mogę
Idiotce
mówić
uprzejmie;
chętniej bym ja zabiła...
W świecie, gdzie nie ma
żadnych zasad
karzesz udawać
ze wszystko jest ok...
Ja nie mogę...
Zgadzać się niesprawiedliwość
tylko dlatego
ze wszyscy inni się zgadzają...
Ja nie chce...
Ja nie chce oszukiwać,
nie chce mówić prawdy
co na sercu mym siedzi
i o pomstę wola...
Ja nie chce kłamać,
udawać w życiu
ze wszystko porzo
jak się wali...
Powinnam schować
tę historię do lamusa
lecz nie mogę...
Nie mogę zachować w bez pamięci
niesprawiedliwości jawnej...
Co innego: nie potrafię
co innego nie umiem...
Ty mnie nie rozumiesz...
Ale ona co innego mówi,
co innego uczy,
co innego na sprawdzianach
zadaje...
Boże a ty patrzysz
i nie grzmisz!
Nie grzmisz na marzenia odpływające,
na sprawiedliwość jawną,
na to że chce być ok,
a nie ściągać wszystko
od klas co to miały...
Boże a ty patrzysz
i nie grzmisz!
Patrzysz na wojny,
gdzie krew przelewa
hektolitrami się na ziemi,
ludzie martwi umierają
uduszeni przez własne rodziny....
Kłamstwo...
Gwałt...
Lecz oczywiście człowiek ma
wolną wolę nienaruszalną!
Nie potrafisz zaradzić Śmierci,
więc zaradź przynajmniej temu...
Czy ja proszę o zbyt wiele?
Nie, ja proszę o sprawiedliwość...
A Ty tylko patrzysz....
Zapomnieć nie potrafię...
Słów wypowiedzianych
w złym momencie,
czynów zrobionych
na życia zakręcie...
Krzywdy niesprawiedliwej...
Nie pozwól prostego choleryka,
spokojnego jak woda z ballady,
cicho piszącego swoje skargi
w dniach ludzkości zagłady,
wyprowadzić z sumienia,
z serca prostego
wołającego o litość,
bo następnym razem to on
może kogoś usunąć ze
swojej drogi...
A ty tylko patrzysz,
nie grzmisz...
Czy nie wiesz czym to się skończy?
Czy nie widzisz Epilogu znad grobu?
Nie pozwól, proszę, na
niesprawiedliwość...
Rób i patrz, ale rób...
powinnam wpisać tę historię,
lecz nie mogę...
Dziś karzesz mi patrzeć
na idiotów rożnych maści,
mówić im dzień dobry,
do widzenia...
Ja nie mogę...
Karzesz zachowywać się tak
jak trzeba i nam każą,
z uśmiechem na twarzy
i uprzejmościom w głosie...
Lecz nie mogę...
Nie mogę
Suce
powiedzieć
witam
gdy w łyżce
wody ja bym utopiła...
Nie mogę
Idiotce
mówić
uprzejmie;
chętniej bym ja zabiła...
W świecie, gdzie nie ma
żadnych zasad
karzesz udawać
ze wszystko jest ok...
Ja nie mogę...
Zgadzać się niesprawiedliwość
tylko dlatego
ze wszyscy inni się zgadzają...
Ja nie chce...
Ja nie chce oszukiwać,
nie chce mówić prawdy
co na sercu mym siedzi
i o pomstę wola...
Ja nie chce kłamać,
udawać w życiu
ze wszystko porzo
jak się wali...
Powinnam schować
tę historię do lamusa
lecz nie mogę...
Nie mogę zachować w bez pamięci
niesprawiedliwości jawnej...
Co innego: nie potrafię
co innego nie umiem...
Ty mnie nie rozumiesz...
Ale ona co innego mówi,
co innego uczy,
co innego na sprawdzianach
zadaje...
Boże a ty patrzysz
i nie grzmisz!
Nie grzmisz na marzenia odpływające,
na sprawiedliwość jawną,
na to że chce być ok,
a nie ściągać wszystko
od klas co to miały...
Boże a ty patrzysz
i nie grzmisz!
Patrzysz na wojny,
gdzie krew przelewa
hektolitrami się na ziemi,
ludzie martwi umierają
uduszeni przez własne rodziny....
Kłamstwo...
Gwałt...
Lecz oczywiście człowiek ma
wolną wolę nienaruszalną!
Nie potrafisz zaradzić Śmierci,
więc zaradź przynajmniej temu...
Czy ja proszę o zbyt wiele?
Nie, ja proszę o sprawiedliwość...
A Ty tylko patrzysz....
Zapomnieć nie potrafię...
Słów wypowiedzianych
w złym momencie,
czynów zrobionych
na życia zakręcie...
Krzywdy niesprawiedliwej...
Nie pozwól prostego choleryka,
spokojnego jak woda z ballady,
cicho piszącego swoje skargi
w dniach ludzkości zagłady,
wyprowadzić z sumienia,
z serca prostego
wołającego o litość,
bo następnym razem to on
może kogoś usunąć ze
swojej drogi...
A ty tylko patrzysz,
nie grzmisz...
Czy nie wiesz czym to się skończy?
Czy nie widzisz Epilogu znad grobu?
Nie pozwól, proszę, na
niesprawiedliwość...
Rób i patrz, ale rób...
***
Historia nas oceni,
ktoś dobrze powiedział.
I my ją tworzymy,
a Bóg o tym wiedział
i nie zagrzmiał na niebie
niesprawiedliwości...
Subskrybuj:
Posty (Atom)